Translate

czwartek, 21 stycznia 2016

ZMIANY ZMIANY ZMIANY!!!

Cześć wszystkim :)

Długo nie pisałam, bo pracuję od rana do wieczora, uczę się, piszę pracę licencjacką. Ostatnio też były święta, więc trzeba było się na nie odpowiednio przygotować.

Jak wiecie z mojego bloga, interesuję się podróżami w związku z czym studiuję turystykę i pracuję w branży turystycznej. Tak, tak. Pracuję, bo nie wiem czy pisałam, ale dostałam pracę w biurze podróży.
Wreszcie pracuję na stanowisku, które tak bardzo pragnęłam, bo uważałam, że będzie dla mnie idealne.
Wyobrażałam sobie siebie za biurkiem jak proponuję klientom wczasy, opowiadam, polecam, ogólnie "sprzedaję marzenia".
I kiedy w końcu zasiadłam za tym biurkiem pełna entuzjazmu i energii, nagle nieoczekiwanie z dnia na dzień zaczęła mi opadać energia.
Myślałam, że to z przepracowania. Po świętach więc do sylwestra trochę odpoczywałam. Spędzałam leniwe dni z moim facetem i oczywiście z psem. Wszyscy leżeliśmy na łóżku i oglądaliśmy filmy. Granda też.
To jest moja idealna sunia, która uwielbia jak leniuchuję, bo ma wtedy kompana to tej jakże przyjemnej "czynności" ;)
Jednak kiedy wróciłam po tym wspaniałym wypoczynku do pracy, poczułam się jakby ktoś przygniatał mnie coraz bardziej. Albo może nie przygniatał, a ograniczał. Pomyślałam, że to może dlatego, że to początek pracy, powinnam przeczekać...
Nagle zdałam sobie sprawę, że to nie jest przemęczenie... Ani ograniczanie... Ja po prostu ewidentnie się czuję, jakby mnie coś omijało! "Tylko co? Przecież mam to, co chciałam. O co mi chodzi?" zadawałam sobie pytanie. Wróciłam do domu po pracy, siedzę z Grandą na łóżku i patrzymy na siebie.
Głaszczę ją i mówię do niej. Ona się cieszy i nosem zachęca do głaskania po głowie.
W końcu mnie olśniło... Psy. Przecież całe moje życie dotychczasowe to psy. Moja miłość do nich. Zwierzęta. Przecież ja jestem wegetarianką nie bez powodu. Przecież ja planowałam pójść na studia z psychologią zwierząt. Behawioryzm... Kynologia... Poszłam do pracy i kiedy ja na to czas znajdę?
Pracując codziennie, nawet w weekendy... A jak przyjdzie czas wolny to chcę odpocząć, żeby mieć siłę na kolejny dzień pracy... Teraz to jeszcze luźno, ale ja mam dużo nauki (muszę zapamiętać hotele, kierunki, atrakcje, co gdzie jest itd.). Ale w sezonie z tego co się dowiedziałam, jest do zrobienia kilka rzeczy naraz. Jak sobie to wyobraziłam to mi ręce opadły. Rany, to nie jest dla mnie! Rozmawiam z klientem, a ja wcale nie czuję tej przyjemności z rozmowy. Ok, dobra psy. Ale jak połączyć to z życiem?
Bardzo chciałabym działać wolontarialnie, ale mnie po prostu na to nie stać.
Weszłam w google i zaczęłam szukać odpowiedzi...
PETSITTER. BEHAWIORYSTA.
Takie hasła spowodowały, że zaczęłam wnikliwie poszukiwać informacji.
TAK. TO JEST WŁAŚNIE TO. 
Zacznę od petsittera, będę się rozwijać : wychodzenie z psem, później jego tresura, później szkolenie, później rozwiązywanie trudnych problemów z psem czyli behawiorysta, albo tzw. zaklinacz psów :)
Wiele osób tak właśnie żyje. Jak sobie radzą? Dopiero będę zbierać informacje u źródeł.

Nie będę od razu rzucać roboty, bo to nie o to w tym chodzi. Nie przelewa się u mnie, więc po raz kolejny wspomnę - nie stać mnie na to :)
Uzbieram na kurs na petsittera. Otrzymam certyfikat i będę w dni wolne wychodzić z psami.
Będę zdobywać klientów, doświadczenie. Pójdę na studia.
To będą lata pracy, ale... Tyle ludzi robi to co kocha i z tego żyje. Zawsze patrzyłam na nich taka zauroczona. Myślałam sobie "ależ oni muszą być szczęśliwi". Dlaczego ja też tak nie mogę? Mogę!
Każdy może! Tylko trzeba się za to zabrać, a nie tylko gdybać :) Mam nadzieję, że mi się uda.
Dość gdybania, dość marzenia. Trzeba się ruszyć!
BRAĆ LOS W SWOJE RĘCE!!! 

środa, 11 listopada 2015

Niesprzyjające warunki

Hej

Ostatnio nie mam głowy do pisania, co z resztą widzicie.

Obiecałam Wam zdjęcia "przed i po", ale tego również nie zrobiłam - proszę o cierpliwość.  Może przesadzam, ale chcę żeby moje mięśnie były dobrze widoczne, dlatego wolę najpierw nad tym popracować.
Niestety ostatnie kilka tygodni nie były dla mnie zbyt przyjemne - szukanie nowej pracy, przygotowywanie się do walki z byłym pracodawcą (na razie nie chce dać mi kopii wypowiedzenia), praca licencjacka, użeranie się z osobami, z którym muszę się użerać..., problemy finansowe i ze wszystkim tym związany stres.
Niekiedy straciłam nawet zapał do ćwiczeń. Wiadomo, wszystko zaczyna się w naszej głowie. Trzeba się przemóc, być ponad tym wszystkim. Ale jesteśmy tylko ludźmi i czasami już po prostu padamy na twarz.

Na szczęście udało mi się znaleźć pracę. Zaczęłam pracę w biurze podróży. Jest to bardzo świeża sprawa, także proszę Was o trzymanie kciuków - żeby tym razem obyło się bez większych problemów. Żebym znowu nie musiała przeżywać tej chwili, kiedy pracodawca nie pozostawia mi wyboru i muszę się zwolnić.
I wreszcie normalna umowa o pracę.

W zeszłym tygodniu ćwiczyłam tylko dwa razy + spacery, w tym jeden 5,6 km. :(
Może jestem zbyt surowa, ale wiem, że stać mnie na zdecydowanie więcej (treningów). A wiem też, że nie zrobiłam ich więcej z lenistwa. Dlatego się za to ganię.
W tym tygodniu ma być lepiej. Wczoraj był raz, dziś będzie drugi raz. I do soboty.

Czy Wy też tak macie, że jak nie ćwiczycie to macie wrażenie, że Wasza pupa opada? :P
Czy ja mam już jakiegoś fioła na tym punkcie? :D 

poniedziałek, 26 października 2015

Moja faza na Michaela Jacksona | Sigala "Easy Love", a w nim fragment z "ABC" The Jackson 5

Hej wszystkim :) 

Po chorobie wróciłam do formy. Miałam równo tydzień przerwy i przy ćwiczeniach na uda i poślady poczułam, że rzeczywiście szło mi ciut gorzej. Po prostu szybciej się męczyłam.
Ale sama też dobra jestem, bo zamiast zacząć łagodnie - tak jak się powinno po przerwie chorobowej, to zaczęłam z rozmachem od poziomu z przed choroby ;) 
Ale żeby nie było, robiłam sobie dłuższe przerwy i jak nie mogłam, to na chwilkę stopowałam. 
Obecnie staram się ćwiczyć 4 razy w tygodniu, w zeszłym ćwiczyłam 3, a w tym już zacznę 4. 
Mój facet mówi mi, że zaczynam nabierać masy, tzn. przestaję wyglądać tak chudo :) 
Chodzi o masę mięśniową oczywiście. Takie komplementy mnie jeszcze bardziej motywują i dodają energii :) 

Łazienka już prawie zrobiona! To co najważniejsze już jest ! Czyli WC no i prysznic! Wreszcie mogę się normalnie myć. Miałam już dosyć miski i kuchni. Została jeszcze tylko umywalka i szafki. 

Od wczoraj mam fazę na Michaela Jacksona. Od dziecka jestem jego fanką, a ponieważ jestem osobą bardzo sentymentalną, to czasami łapię fazę na jakiegoś swojego idola i od nowa studiuję jego historię. Uwielbiam to. W tej chwili oglądam "Michael Jackson: Życie ikony". Jest to dokument przedstawiający jego całe życie. Przy okazji dowiadujemy się co nieco o jego rodzicach, braciach i siostrach. 
Zawsze uważałam, że jest to wielki artysta. Żałuję, że byłam zbyt mała, by być na jego koncercie. Pozostało mi tylko słuchać jego muzyki i oglądać najlepsze teledyski. Bo jeżeli chodzi o teledyski, to tak naprawdę nikomu do tej pory nie udało się zrobić lepszych. Takie jest moje zdanie. Oglądasz kilkunastominutowy teledysk, a masz wrażenie, że minęły 3-4 minuty. Są tak ciekawe, że czuje się niedosyt po ich obejrzeniu. 
legendarny "Thriller" Michaela Jacksona

Obecnie wyszła taka przyjemna piosenka Sigala "Easy Love". Pewnie ją kojarzycie z radia, a może nawet słuchacie jej na okrągło. Taka ciekawostka, jeśli nie wiecie - śpiewa w niej młodziutki Michael Jackson, miał około 12 lat :) Jest to fragment piosenki "ABC" z The Jackson 5. Sigala troszkę chwilami przerobił jego głos. Poniżej Sigala, a pod nim oryginał "ABC". 

Ten fragment poznacie od 1:43. 

Dodatkowo jeszcze dzisiaj czeka mnie przygotowanie się na rozmowę kwalifikacyjną do jednego z bardzo znanych biur podróży. Trochę się stresuję! Co innego iść na rozmowę do np. sklepu odzieżowego czy banku, a co innego starać się o pracę w swoim zawodzie. 

Lecę więc dalej oglądać film, a później przygotowywać się na jutrzejsze spotkanie. 
Pozdrawiam! 



środa, 14 października 2015

Chora | Jak z ćwiczeniami podczas choroby? | Remont łazienki

Wszyscy wokół chorzy...
Chcąc nie chcąc dopadło w końcu i mnie. Na szczęście nie jest źle, bo o dziwo kataru póki co nie mam.
Niestety dzisiaj musiałam iść do pracy na 6 rano, więc pobudka o 3.25.
A gorączka 38 stopni. Nie znoszę wychodzić chora, ale nie miałam wyboru. Jutro mam wolne.

Niezłą sytuację miałam wczoraj wieczorem. Poszłam spać tak koło 22.
Nagle się obudziłam, bo wydawało mi się, że budzik zadzwonił. Wstałam i już chciałam się przygotowywać do pracy, wzięłam komórkę do ręki, a tam 22.56 :D
Pomyślałam wtedy, że coś chyba ze mną jest nie tak :D



poniedziałek, 5 października 2015

Dziekanat = problemy | Mój aktywny styl życia - rób to, co lubisz!! | Natalia Gacka | Zdjęcie po treningu

fota z wczoraj, Grandula i moje śpiące oczy ;) 
Miniony weekend był pierwszym zjazdem na studiach.
Jak to pierwsze dni na mojej uczelni, nie obyły się bez bałaganu i problemów.
Moją grupę z angielskim zaawansowanym połączono z podstawowym. Jedne zajęcia, dwa różne poziomy. Wykładowca był w kropce, bo jego również o tym wcześniej nie powiadomiono.
W dziekanacie usłyszeliśmy, że tak już będzie do końca roku. Świetnie. 
Kolejna sprawa to taka, że w sobotę nie mogliśmy uzyskać wpisu od jednego profesora (powiedział - przyjdzie później), a w niedzielę w dziekanacie powiedziano nam "dzisiaj go nie będzie". 
I przez te "przyjdźcie później" będziemy płacić 20 zł za spóźnione oddanie indeksu. 
Serio, jak ktoś chce iść do WSTiJO to niech się poważnie zastanowi :) 
Zawsze w takich sytuacjach zadaję sobie pytanie "co mnie podkusiło, żeby pójść akurat do tej uczelni". 
Magisterkę robię na SGGW, nie ma bata :) 
Ale dosyć o problemach studentów z dziekanatem ( ;) ). 

Chciałam co nieco napisać o moich treningach. 

sobota, 3 października 2015

It's hard out here for a BITCH!

A na dzisiejszy późny wieczór napiszę parę zdań.

Obracaj się tylko w gronie osób, którym ufasz i przede wszystkim, przy których czujesz się dobrze.
Bo jak się trafi jedna taka osoba w tym gronie, od której ewidentnie czujesz, że coś jest nie tak, to prędzej czy później zepsuje Ci humor.


poniedziałek, 21 września 2015

Mój sposób na piękne i gładkie nogi

Pamiętam jak borykałam się z problemem wrastania włosków, podrażnieniem w postaci czerwonych krostek na nogach, które okropnie piekły. Założenie spodni po goleniu było wtedy bardzo nieprzyjemne. Trzeba było golić się na noc...
No i ten wygląd... Gdy patrzyłam na nogi innych dziewczyn, które były piękne i gładkie, ciągle się zastanawiałam co one robią, że są w takim idealnym stanie...
google

czwartek, 17 września 2015

Qassa - o co tutaj naprawdę chodzi ?

Hej


Zastanawiałam się o czym napisać kolejny post wykonując swoje codzienne czynności.
Byłam z Grandą na spacerze, pomyślałam, że mogłabym napisać coś o psach. Fajnie, tylko co? J
Później weszłam na endomondo… No każdy zna tę aplikację, myślę, że nic więcej dodawać nie trzeba. Jedyne co, to zapraszam Was do znajomych!  Jak się domyślacie, znajdziecie mnie tam po nazwie Kate Ann.
Później już tak z przyzwyczajenia weszłam na qassa… I oto wpadłam na pomysł, żeby coś skrobnąć na temat działalności Qassa !

środa, 16 września 2015

Zmiany vol. 2 czyli PRZYJAŃ

Hej


Obudziłam się właśnie jakieś 10 minut temu. Nie sama, bo Granda waliła łapą w drzwi na znak, że chce do mnie wejść i nie przestanie, póki jej nie wpuszczę ;) 
Chcąc nie chcąc musiałam wstać i jej otworzyć. W związku z tym powoli się rozbudziłam.
A że naszła mnie ochota na pisanie, to... Jestem :)


zdjęcie z google

czwartek, 10 września 2015

Zmiany, zmiany

Witam Was po kilku miesięcznej przerwie.


Ostatnio mam bardzo refleksyjne dni. Jak to młoda osoba, zastanawiam się po prostu, co tak naprawdę chcę w życiu robić.

wtorek, 5 maja 2015

Moja historia z tańcem. / taniec towarzyski / taniec współczesny / salsa !

Kiedyś w wieku 7 lat zapisano mnie na taniec towarzyski. Byłam bardzo energiczną dziewczynką, pewnie dlatego mama uznała, że warto bym gdzieś te energię wyładowywała (a nie w domu :P).
Wspominam ten czas... tak bardziej obojętnie. Chwilami było wesoło, ale do końca nie wiedzieć czemu nie starałam się, jakby mi specjalnie na tym nie zależało.
Jako że byliśmy dziećmi, mogłam tańczyć z koleżanką. Co ciekawsze, ja byłam partnerem w tańcu ;)
Jeździłyśmy na turnieje, zdobywałyśmy medale. Jeśli chodzi o miejsce, to o ile pamiętam było 5,6... 
Tak jak wspominałam - nie zależało mi.
Po około dwóch latach koleżanka zaczęła mi mówić, że chciałaby tańczyć z chłopakiem. Ja bardzo tego nie chciałam, wywoływało to u mnie stres. 
Po trzech latach przyszłyśmy na tańce z jej mamą. Ona porozmawiała z naszym instruktorem ii... 
Rozdzielono nas. Stałam przed wyższym ode mnie chłopakiem, którego widziałam pierwszy raz w życiu.
Pamiętam, że czułam ogromny stres, a w tańcu zażenowanie. On się ze mnie chwilami śmiał, najwyraźniej nie podobało mu się to, że mu podstawiono taką nieudacznicę. Wiedziałam, że robię kłopot, bo nie dość, że nie potrafiłam tańczyć jako partnerka, to jeszcze wydarzyło się coś, czego bardzo się bałam.
To była moja chyba ostatnia wizyta na tańcach. Po tym zdarzeniu oświadczyłam mamie, że nie chcę już tańczyć. Za żadne skarby. 
Jak wiadomo nic się nie dzieje bez przyczyny, ale o tym nie będę pisać.

Mimo tej nieprzyjemnej sytuacji taniec nie dawał mi spokoju. Puszczałam muzykę w pokoju i robiłam swoje. Inaczej, bo się starałam. I tańczyłam dobrze. Zgodnie z rytmem. Po około dwóch latach pojawiła się kolejna szansa pójścia na taniec. Tym razem współczesny.
Poszłam na próbę. Instruktor był zachwycony. Pytał dlaczego zrezygnowałam, a potem zachęcał mnie bym u niego tańczyła. 
I wtedy znowu się wystraszyłam i już nigdy się u niego nie pojawiłam.

Potem znowu już tańczyłam tylko w domu. Zaprzyjaźniłam się z kolegą, który tańczył taniec towarzyski.
Pewnego dnia zaproponował mi, bym została jego partnerką. Poszłam znowu do niego na próbę.
Powiedział, że radzę sobie bardzo dobrze, że moglibyśmy za kilka miesięcy pojechać na turniej.
To było, kiedy miałam jakieś 16 lat. Zajęcia odbywały się kilkanaście kilometrów dalej o późnej godzinie. Odpuściłam, znowu... 

Przez wiele lat męczyłam się z myślą, że powinnam pójść potańczyć, bo potrafię. Ciągle tylko marzyłam i żałowałam, że nie zapisuję się. 
Nie miałam wsparcia ze strony rodziny. 
A wiadomo, że potrzebowałam, bo byłam niepełnoletnia. 
Im byłam starsza tym gorzej się z tym czułam. Wiedziałam, że jeśli chce się profesjonalnie tańczyć to należy zacząć jak najwcześniej. 
Później w końcu doszłam do wniosku, że trudno. Kiedyś się zapiszę i będę tańczyć hobbysticznie. 

A teraz podjęłam szybką decyzję. W końcu mam prawie 22 lata. Jestem silniejsza niż wcześniej.
Chcę sobie udowodnić, że mogę. I pokażę tym wszystkim niedowiarkom, że osiągnę to, czego wcześniej nie mogłam.
Zapisałam się na salsę solo. W moim mieście. Zajęcia już jutro i doczekać się nie mogę :)
Jak z nazwy wynika, kobiety tańczą oddzielnie. I dobrze, będę czuła się swobodniej. Poza tym o to mi chodzi, chcę tańczyć sama. Tak jak to robiłam od zawsze. 
Zajęcia w moim mieście to początek. Bo mam zamiar iść do Egurrola Dance Studio. Oglądałam zdjęcia, filmik i  jestem zafascynowana. Poza tym można jeździć na turnieje...I tego chcę.
Rozsądniej byłoby czekać, aż będę mogła do Egorroli (wyprowadzka), ale mam dość czekania. Poza tym to byłoby kolejne odkładanie czegoś na później.
A tak będę przygotowana i tutaj sobie umilę czas w trudnych chwilach. 
Trzymajcie kciuki za jutro :)

Tutaj link z filmikiem z zajęć Latino Solo, na które mam zamiar w przyszłości się zapisać :)

https://www.facebook.com/egurrolaforladies/videos/641261755974235/?theater

wtorek, 14 kwietnia 2015

Dzień wolny na odpoczynek i regenerację, a także kalkulator kalorii, który bardzo polecam.

Hej

Dostałam w końcu pracę i zaczynam za dwa tygodnie. Robota wydaje się prosta i całkiem przyjemna. Warunki też OK. 

Melduję, że nie odpuściłam jeśli chodzi o treningi i regularnie ćwiczę :) Wczoraj jednak powinnam była sobie odpuścić. I za błąd (właściwie zapomnienie) teraz płacę. 
Chodzi o to, że wczoraj był mój drugi dzień okresu, tylko że tym razem po prostu jest on trochę mocniejszy (dziewczyny wiecie o co chodzi). Kompletnie nie pomyślałam o tym, że nie powinnam tak szaleć,bo w sumie to się dobrze czułam. Jednak na koniec treningu zaczęłam mieć mroczki przed oczami, a później ból głowy - czyli migrena oczna - czego nienawidzę. I niestety nadal mnie męczy, choć już nie tak bardzo jak wczoraj.
Dzisiaj dzień wolny, odpoczynek, regeneracja :) 

Kilka dni temu koleżanka poradziła mi, żebym zaczęła liczyć kalorie za pomocą internetowego kalkulatora i w ten sposób dziennie zwiększała sobie ilość kalorii. No i spróbowałam. I przyznam, że byłam zaskoczona. Do tej pory byłam pewna, że jem tak samo jak zawsze czyli normalnie. Dodam, że kiedyś jadłam ok 2000 kcal dziennie.
A wiecie ile mi teraz wyszło? Niecałe 1500kcal! A dokładniej ok 1300! 
Także wzięłam się do roboty, założyłam konto na Tabele-kalorii gdzie wszystko co jadłaś/jadłeś można podzielić na posiłki(śniadanie,IIśniadanie,obiad itd.) i co więcej - dane się zapisują. Bardzo polecam. Produktów jest tam mnóstwo, jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby czegoś w tym kalkulatorze brakowało. 

A jutro lecę do fryzjera zrobić sobie małą metamorfozę :) Z rozjaśnianych włosów na czekoladowy brąz :) Czyli wracam do mojego starego, lubianego stylu!

piątek, 10 kwietnia 2015

Drugi dzień z Natalią Gacką "Zostań Fit w 180 dni"


Tak jak wspominałam, zaczęłam trening z książki.
Wczoraj był pierwszy dzień, dzisiaj drugi. 
Jestem pełna endorfin :) Nie chce mi się przez to spać, a jest już 00:22 :P
Długo ćwiczyłam, dokładnie, powoli...Chyba ponad godzinę. Rzadko na tyle sobie pozwalam, rzadko tak długo mi się chce. Ale tym razem czułam, że spokojnie mogę.
Zrobiłam w sumie 3 obiegi, czyli tyle ile trzeba - standardowo. 
Na koniec rozciąganie i relaksująca kąpiel :)
Podczas treningu towarzyszyła mi muzyka deep house. Od niedawna bardzo przypadła mi do gustu... Znalazłam długi, bardzo fajny mix na YT.
Świetnie ćwiczy się pod rytm - polecam !

Y3lloW - Deep House Vocals Winter 2014






środa, 8 kwietnia 2015

Moje małe marzenie dzisiaj spełnione/ Natalia Gacka "Zostań Fit w 180 dni" premiera książki w Empiku

Spotkałam się z ukochaną Natalią Gacką :)
Wspaniała osoba, inteligentna, profesjonalna w tym co robi :)
Brak mi słów, byłam dzisiaj mega podekscytowana i jestem szczęśliwa, że udało mi się z nią zamienić parę słów, zrobić fote, dostać autograf...
Co więcej... Przed chwilą do niej napisałam i dostałam odpowiedź od niej bardzo miłą :).

Książkę mam i to co przeczytam wprowadzam w praktykę!!


czwartek, 2 kwietnia 2015

Trening z Natalią Gacką.

Miałam dzisiaj rozmowę w bardzo znanej firmie (sklep internetowy).
Chyba jeszcze na żadnym spotkaniu nie zadano mi aż tylu pytań ;)
Ale dałam radę, choć pod koniec miałam już trochę dosyć. 
Dojazd trwał prawie dwie godziny, co jest już pierwszym minusem. Jest jeszcze parę spraw, które muszę spokojnie przemyśleć.

W tej chwili jestem po godzinnym treningu z moją ulubioną Natalią Gacką. Z chęcią pokażę Wam, do których filmików dzisiaj ćwiczyłam.

Natalia Gacka - Trening mięśni brzucha (zrobiłam 4 obiegi)


Natalia Gacka - Ćwiczenia na uda i pośladki (również 4 obiegi)


Muszę przyznać, że są to bardzo proste ćwiczenia. Tak jak Natalka radzi - wykonywałam wszystko (w miarę) wolno i dokładnie. Wydaje mi się, że dla mnie było ono dzisiaj trochę za lekkie, powinnam kupić sobie te obciążniki :).  Na koniec oczywiście rozciąganie. 
Natalia Gacka - Rozciąganie (ważne tak samo jak ćwiczenia!!)


O tym ostatnim należy pamiętać. Od przerw i rozciągania zależy jak nasze mięśnie będą się kształtować. 
Bardzo polecam treningi Natalii. Jest to osoba, która naprawdę zna się na rzeczy. W swoich dłuższych (pełnych) ćwiczeniach podczas przerw pokazuje, jak należy się rozciągać. Wszystko przedstawione jest bardzo profesjonalnie. Muszę stwierdzić, że z nią mi się najchętniej ćwiczy :) A i efekty są widoczne!!

Podczas treningu moja sunia uznała, że jest to najlepszy moment na spanie. A, i położyła swoja głowę na mojej macie, więc w trakcie treningu musiałam uważać, by jej nie obudzić niemiłym kopnięciem (akurat machałam nogami).  Oczywiście, nie mogłam się powstrzymać od zrobienia zdjęcia (chociaż tutaj już się trochę odsunęła).


Po treningu i kąpieli jak zwykle zgłodniałam i mały talerz zupy mi nie wystarczył, więc zjadłam jeszcze dwie kanapki z pomidorem. I nadal było mi mało, to wspólnie z Grandą zjadłyśmy pół marchewki. Za którą w sumie nie przepadam. Ale naszła mnie chęć.
Już późno, a wstaję po 8.
Jutro zamierzam ćwiczyć ramiona, plecy i nogi. Jeszcze nie wiem z kim :)

PS.: Dodam tylko, że na zdjęciu mam stanik treningowy, którego po prostu nie widać ;)

Dobranoc!


wtorek, 31 marca 2015

Problem chudych osób - jak przytyć? Proszę o rady ! / Ganjaman na trening ;)

Hej

Chodzę na rozmowy kwalifikacyjne, ćwiczę, dużo słucham muzyki.Ze mną jest lepiej.
W tej chwili walczę nad nabraniem masy. Wbrew pozorom dla chudych osób jest to bardzo trudne.
Muszę wypisać sobie produkty, które powinny znajdować się w moim jadłospisie codziennie. 
Na tę chwilę moja sytuacja wygląda tak: jednego dnia 45,9, następnego już 46,6 i kolejnego 46,1 :( - tak w kółko.
Staram się ćwiczyć minimalnie 3 razy w tygodniu. Kiedy ćwiczę chcę więcej jeść no i nabieram ładnych mięśni. Ale te wystające kości i piersi, które mi zmalały (wiadomo) co mnie chwilami dołuje pomimo, że powtarzam sobie, że to nieważne i przejściowe. 
Czy wśród Was jest osóbka, która miała podobną sytuację i udało jej się przytyć? Czy byłabyś/byłbyś chętna/y podzielić się ze mną radami?
Zależy mi na radach od osoby, która wie o czym piszę. Byłabym bardzo wdzięczna :) 

Na *szybki koniec muzyka, przy której fajnie mi się ostatnio ćwiczy :D
Alfons - Ganjaman


* partner pożyczył mi swojego kompa (ja swojego lapa dałam mu do naprawy), do którego jest klawiatura z (moim zdaniem) niewygodnie umieszczonymi przyciskami przez co co chwilę wychodzę do menu głównego z użytkownikami (i jest to mega wkurzające).

środa, 16 kwietnia 2014

Za nami już 2 lata... / Przepis na przepyszne Rafaello - POLECAM

Witam!

Piszę z rana, bo wiem, że później na pewno nie będę miała czasu by coś Wam przekazać (porządki na święta).

Otóż - druga rocznica z moim Ukochanym udała się bardzo :) Upiekłam ciasto. Miało być "light", ale doszłam w końcu do wniosku, że po co? Taka okazja, a ja nawet wtedy nie odpuszczę? Wiem, że ciasta dietetyczne też są bardzo dobre, ale nie oszukujmy się... Gdyby ktoś stanął przed dwoma ciastami - jednym z biszkoptu i białym kremem, a drugim z marchewki - wybrałby na 100% to pierwsze. Tu już nie chodzi o silną wolę - ale warto raz na jakiś czas sobie odpuścić. Ja się już tak przyzwyczaiłam do zdrowego odżywiania, że czasami naprawdę przesadzam. No bo już dawno przestałam zrzucać tłuszczyk, chodzi mi już tylko o to, by mieć ładną "fit" sylwetkę. Tylko, że zaczęłam chyba mylić dietę odchudzającą ze zdrową :P Nie wiem, muszę znaleźć jakiś złoty środek na to. Oczywiście jestem z siebie dumna. Pamiętam jakie to było trudne odrzucić wszystkie (tak naprawdę) zbędne produkty typu słodycze, chipsy czy jakieś fast foody. Gdy nawet przez przypadek sięgałam po cukier czy ciastko, a gdy sobie przypomniałam, że przecież już tego nie jem to było już za późno.
Dzisiaj jest zupełnie odwrotnie - nie słodzę herbaty, a do kawy wsypuję dwie łyżki fruktozy.
Wracając do przesady - efekt mam teraz taki, że zaczęłam robić się chuda, a nie szczupła. Już się nawet nie ważę.
No dobra, bo strasznie zeszłam z tematu, a nie o tym chcialam pisać ;)

Zacznę od tego, że w planach miałam ciasto czekoladowe z CZERWONEJ FASOLI. Później uznałam, że może nie będę na razie tak eksperymentować to wybrałam ciasto marchewkowe. No, a na końcu odpuściłam i wybrałam... RAFAELLO :)
Ile ja się naszukałam, żeby znaleźć odpowiedni przepis do moich umiejętności. No cóż, nie jestem jakąś super kucharką. Rzadko mam ochotę coś upiec czy ugotowac. Chociaż szczerze mówiąc wolę upiec już ciasto niż robić obiad.
W każdym razie gdy znalazłam w końcu ten przepis, dalej już nie szukałam, bo wiedziałam, że trafiłam na idealny. Potem się już tylko "modliłam", żeby mi wyszło! Bo niestety - ostatnio przez dłuuugi czas nic mi z ciast nie wychodziło :( Zawsze coś nawaliło, a to krem, a to biszkopt...
Zdjęcia mojego rafaello:





A tutaj macie ten super przepis: 
http://ilovebake.pl/2014/01/31/ciasto-rafaello-na-biszkopcie-przepis/

Naprawdę polecam. Było przepyszne :) Mój Ukochany bardzo się nim zachwycił :) Z resztą moja rodzina też - poprosiła i kolejny na święta :D 

A w ogóle muszę się przyznać, że tort jest tak pięknie posmarowany kremem dzięki mojemu S. :) Ja już nie miałam cierpliwości. Moja wina - bo zanim wziełam się za nakładanie kremu, wstawiłam go do lodówki. A trzeba było jednak zrobić to od razu po wystygnięciu kremu. Bo po przebyciu w lodówce robi się twardszy. To też taka mała uwaga do Was gdybyście chciały/chcieli go upiec.
Bardzo mi zależało, żeby się udało. Nawet gdy go robiłam to myślałam "udaj się, bardzo Cię proszę". No i jest efekt :) 
Jak już pisałam - przepis nie jest trudny, więc każdy powinien sobie z nim poradzić :) 

Na koniec wstawiam zdjęcie pięknego bukieciku z moich ulubionych róż. Ja naprawdę nie rozumiem jak można nie lubić dostawać kwiatów. Ja co prawda jestem kiepska w opiece, ale uwielbiam jak mi ktoś daje choćby jednego kwiatka. To przecież taki miły gest :)  







czwartek, 3 kwietnia 2014

Co ćwiczę gdy mam czas, a gdy się śpieszę ! Oraz dlaczego wybrałam filmiki, a nie książkę.

Chciałabym poruszyć temat ćwiczeń.

W zeszłym roku pochwaliłam się Wam zakupem książki Ewy Chodakowskiej. Niestety w moim przypadku - jak się przekonałam - lepiej sprawdza się trening z filmikiem. 
Nie twierdzę, że zakup tej książki był błędem - wręcz przeciwnie. Dzięki niej poznałam podstawy : jakie ruchy wykonywać na konkretne partie ciała oraz co można zrobić do jedzenia. Właściwie od książki się zaczęło. 
Ale tak jak wspomniałam, bardziej motywują mnie filmiki. Dlaczego? Dlatego, że po 1, osoba z filmu cały czas mówi co mam robić, dodatkowo wspiera mnie słowami "dobrze Ci idzie" "mam nadzieję, że cały czas jesteś ze mną" albo informując mnie, na co dane ćwiczenie pomaga "ćwicząc w ten sposób podnosimy pośladki" ;) , a po 2, nie tracę czasu na czytanie jak coś wykonać, dzięki czemu trening trwa tyle ile powinien, no i wreszcie po 3, filmiki sprawiają, że mam większą chęć ćwiczyć (z książką zaczęło mi się nudzić). 

W związku z tym chciałabym Wam przedstawić filmiki, z których korzystam teraz i z których mam zamiar skorzystać w przyszłości (gdy już poczuję się gotowa). 

Obecnie to jest oczywiście sławny skalpel Ewy Chodakowskiej 

Na początku było ciężko. Gdy nie dawałam rady czegoś wykonać (nie chodzi o zmęczenie) to chociaż próbowałam i tak trening po treningu szło mi coraz lepiej, a teraz już wszystko ładnie mi wychodzi. Szczególnie miałam problem z podnoszeniem nóg leżąc na brzuchu. 

Krótki 10-minutowy trening z Fitappy


Odkryłam go całkiem niedawno, gdy po pracy wieczorem chciałam poćwiczyć, ale ponieważ musiałam się wcześniej położyć spać to zależało mi na czymś krótkim i efektywnym. I tak oto trafiłam na tą sympatyczną Panią, która sprawiła, że na drugi dzień miałam lekkie zakwasy ;) Ćwiczy się przyjemnie i szybko. Myślę, że każdy poradzi sobie z każdym ruchem. 

A gdy już trochę nabiorę fajnych mięśni to:

Killer Ewy Chodakowskiej

Szczerze mówiąc przeraża mnie już jak go oglądam. Tyle ruchów, tyle biegu w ciągu aż 40 minut :o. Może tak tylko strasznie wygląda? 

Turbo Spalanie E. Chodakowskiej
No ten trening to na mnie jeszcze dłuuuugo poczeka. Miałam nie wstawiać, ale pomyślałam, że może ktoś z Was da temu radę :D

Oprócz tego:
Skalpel Wyzwanie
Skalpel II
(trzeba kupić płytki, filmików w necie nie znalazłam, albo kiepsko szukałam:P) 

A żeby Chodakowskiej nie było za dużo to wiele fajnych filmików ma niedawno przeze mnie odkryta fitappy (link: https://www.youtube.com/user/fitappy2/videos). Kiedyś to właśnie dzięki niej dowiedziałam się jak poprawnie wykonywać przysiady. Myślałam, że tak jak nas w szkole uczono to jest dobrze. Okazało się, że wręcz przeciwnie - dlatego, że kolana nie mogą wystawać poza palce stóp! A ręce nie muszą być koniecznie wyprostowane do przodu. 

Na dzisiaj (a właściwie nawet na ten tydzień) to wszystko. Mam nadzieję, że się podoba. Jeśli macie jakieś pytania - pisać śmiało :) 
Przede mną weekend na studiach, więc dzisiaj jak mam czas to muszę co nieco sobie powtórzyć. A jeszcze muszę wyjść z Grandą do weta na szczepienia. No i chciałabym zdążyć dzisiaj upiec na próbę ciasto. Och, obym się wyrobiła. 
W ogóle od wczoraj czytałam w prognozach, że dzisiaj będzie padać. A mi tak bardzo zależało, żeby jednak się ta prognoza nie spełniła, bo nie chcę iść z Grandą w deszczu. I proszę - nawet słońce świeci. Ale ze mnie wiedźma :P 

Pozdrawiam ! 


piątek, 28 marca 2014

Dziękuję :)

Hej.

Bardzo Wam dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Jest mi bardzo miło wiedzieć, że są osoby, które czytają mojego bloga :)

Muszę przyznać, że nie będę często pisać na blogu. Niestety nie mam tyle czasu. Post będzie 1-2 razy w tygodniu. Nic na to nie poradzę, a wiadomo, że blog to jest zajęcie dodatkowe.

Za chwilę wychodzę z suńką na spacer. Później będę się szykować, bo jadę na kabaret "Dzięki Bogu już Weekend" emisja dzisiaj o 21.45 :) Jeszcze nawet nie wiem w co się ubrać :P

Jeeeju, czy tylko ja znowu mam fioła na punkcie Zbuntowanego Anioła? :P
Oglądam po kilka odcinków dziennie na YT. Kieeedyś jak miałam 6 lat, z zerówki odbierała mnie sąsiadka i opiekowała się mną do momentu, aż mama wracała z pracy. Ta Pani zawsze oglądała właśnie ten serial, a że ja byłam ciekawska to oglądałam razem z nią. Dużo w sumie nie pamiętam co się działo w tych wszystkich odcinkach, jedynie jakieś urywki. Ale sentyment został, dlatego teraz do niego wróciłam i zupełnie inaczej już na niego patrzę. Aktualnie jestem przy 169 odcinku.

Dobra. Muszę kończyć. Następnym razem napiszę na jakiś konkretny temat. Dzisiaj to takie moje "osobiste" wypociny.

Trzymajcie się :)

PS.: Jeszcze raz chciałabym Was serdecznie zaprosić na świetne forum http://friends.pun.pl/ !!! :) 

środa, 26 marca 2014

Na czym polega zdrowe odżywanie ?

Witam

Otóż. Jak wygląda moja dieta ? Nie wiem czy "dieta" jest tutaj dobrym wyrazem. Dlatego, że "dieta" kojarzy mi się z czymś krótkotrwałym. Coś na chwilę, aby osiągnąć jakiś efekt. A w moim przypadku jest to sposób odżywiania się na całe życie.
Ale to, że z czegoś zrezygnowałam nie oznacza, że raz na jakiś czas nie mogę sobie na to pozwolić. No chyba, że chodzi o mięso - do niego akurat nigdy nie wrócę.
Co wyeliminowałam z mojej "diety"?


  • cukier
tak, ten pyszny cukier, który znajduje się we wszystkich naszych ulubionych batonikach, czekoladzie, ciastach czy w herbacie - jest okropnie niezdrowy. Przez niego tyjemy, wyskakują nam pryszcze, czujemy się zmęczeni. Nadmiar sprzyja podwyższeniu cholesterolu i rozwoju miażdżycy. Sama wiem po sobie jak trudno z niego zrezygnować. Moja walka trwała dwa miesiące zanim przestałam czuć ten męczący głód. Poza tym jest wiele ZDROWYCH i słodkich zamienników - miód, fruktoza, syrop z agawy, ksylitol, słodziki, stewia (np. http://sklepwegetarianski.pl/930-Cukier-produkty-slodzace)



  • sól
większość uwielbia sól. Jednak mało kto wie, że dziennie można zjeść maksymalnie 1 płaską łyżeczkę soli. A my dodajemy jej znacznie więcej dla podkreślenia smaku... Weźmy też pod uwagę produkty, które na co dzień kupujemy - chleb, kapusta, kostki bulionowe, sery, gotowe sosy, wędliny itd. - one też zawierają dużo soli! Nie zdrowiej i smaczniej byłoby po prostu zastąpić ją przyprawami ? Sól to tak jak cukier - biała śmierć. Dlaczego? Dlatego, że nadmiar może powodować nadciśnienie tętnicze, choroby sercowo-naczyniowe, zaburzenie funkcjonowania nerek, otyłość...


  • i znów białe czyli mąka, makarony, ryż...
"Oczyszczanie ziarna  (pszenica, orkisz, żyto, jęczmień, gryka, ryż) pozbawia je najbardziej wartościowych składników: makro- i mikroelementów, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Zwykły chleb i bułki zapychają przewód pokarmowy, spowalniając jego pracę. Są wytwarzane z białej, rafinowanej mąki i właściwie są mało wartościowe." Lepiej zastąpić je produktami pełnoziarnistymi.



Niby mało, ale jakby zacząć się zastanawiać co sobie zrobić na obiad czy śniadanie, to "tego nie, tego nie... Boże co ja zjem?". Ja też miałam ten problem. Ale wystarczy poczytać w internecie. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jakie dobre obiady można zrobić :) Dla mięsożerców - roladki z kurczaka ze szpinakiem w środku. Kto się nie skusi? Ja dzisiaj na obiad zjadłam makaron pełnoziarnisty z cukinią, papryką, cebulką i jajkiem. 
Mój facet mówi, że dostałam fioła na punkcie zdrowego odżywiania. Ale lepiej mieć fioła na tym punkcie, niż szaleć za niezdrowym. Poza tym, szykuję mu niespodziankę na naszą rocznicę. Chętnie bym się z Wami podzieliła co to będzie, ale S. również czyta mojego bloga :D Jedyne co mogę napisać to to, że będzie to deser. 

Warto również pamiętać, aby jeść jakieś 5 posiłków dziennie. Tak naprawdę to ważne, żeby było mało i często. 
Efektami będziecie zaskoczeni. Poprawa stanu skóry, samopoczucia(!), sylwetki :) Wszystko na zdrowie! 

Na koniec coś zupełnie nie na temat. Moja Granda w nowych szelkach w sówki :) 




Źródła: http://sztukaodzywiania.pl/component/content/article/1-artykuy/26-by-jedzenie-przynosilo-zdrowie
http://www.mamazone.pl/artykuly/zdrowe-zywienie/diety-odchudzajace/2009/co-wyeliminowac-z-diety.aspx
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...