Heeeej.
Trochę się działo w ciągu tego czasu kiedy nie pisałam na blogu. Poznałam kogoś z kim jestem szczęśliwa :) Wreszcie nie czuję, że jestem sama. Jest ktoś, kto cały czas interesuje się co u mnie, jak się czuję. Pomijając oczywiście mamę czy przyjaciół. Z tym, że wiadomo nie każdy zawsze ma czas. Ale to uczucie ... jest piękne :).
Oprócz tego już trzy razy nie zdałam egzaminu na prawko. Wczoraj był ostatni. Ale to naprawdę mialam wczorja pecha. Trafiłam na takiego skurwiela, że głowa mała. Mogłam zdać, byłam blisko. Ale nie byłabym taka zestresowana gdybym trafiła na kogoś normalnego. Ten człowiek nawrzeszczał na mnie, bo przepuściłam pieszego na pasach. Wyobrażacie sobie? Ale to nie jedyny jego wybryk. Czepiał się też tego, że nie włączyłam kierunkowskazu w prawo, kiedy nie było innego skrętu i był NAKAZ w prawo. A moich dwóch instruktorów powiedziało, że w takiej sytuacji nie muszę go włączać. Później stanęłam na czerwonym świetle. A ten dupek zadaje mi irytującym tonem pytanie "czemu pani stoi?". Miałam ochotę się śmiać, a jednocześnie płakać. Wolno i wyraźnie mu odpowiedziałam "ponieważ mam czerwone światło". A on " a kazałem pani skręcić w prawo". Ciekawe, bo NICZEGO TAKIEGO NIE POWIEDZIAŁ. I mu tak odpowiedziałam, a on "ojej przepraszam ale niech pani skręci". Boooże. Oblałam w końcu na tym, że chciałam wymusić pierwszeństwo. Ale na prawdę, nogi mi się już trzęsły i szczerze mówiąc ulżyło mi jak musiałam już stanąć. Miałam go po prostu dosyć. Jeżeli podchodzicie do egzaminu to życzę Wam żebyście trafiali na normalnych, miłych ludzi.
Tymczasem będę się żegnać, bo jestem jeszcze w proszku :P. Paa :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Każdy komentarz czytam i jeśli będą jakieś pytania, staram się odpowiedzieć jak najszybciej :) .
Z góry bardzo dziękuję za skomentowanie postu!