Translate

poniedziałek, 5 października 2015

Dziekanat = problemy | Mój aktywny styl życia - rób to, co lubisz!! | Natalia Gacka | Zdjęcie po treningu

fota z wczoraj, Grandula i moje śpiące oczy ;) 
Miniony weekend był pierwszym zjazdem na studiach.
Jak to pierwsze dni na mojej uczelni, nie obyły się bez bałaganu i problemów.
Moją grupę z angielskim zaawansowanym połączono z podstawowym. Jedne zajęcia, dwa różne poziomy. Wykładowca był w kropce, bo jego również o tym wcześniej nie powiadomiono.
W dziekanacie usłyszeliśmy, że tak już będzie do końca roku. Świetnie. 
Kolejna sprawa to taka, że w sobotę nie mogliśmy uzyskać wpisu od jednego profesora (powiedział - przyjdzie później), a w niedzielę w dziekanacie powiedziano nam "dzisiaj go nie będzie". 
I przez te "przyjdźcie później" będziemy płacić 20 zł za spóźnione oddanie indeksu. 
Serio, jak ktoś chce iść do WSTiJO to niech się poważnie zastanowi :) 
Zawsze w takich sytuacjach zadaję sobie pytanie "co mnie podkusiło, żeby pójść akurat do tej uczelni". 
Magisterkę robię na SGGW, nie ma bata :) 
Ale dosyć o problemach studentów z dziekanatem ( ;) ). 

Chciałam co nieco napisać o moich treningach. 

Jestem osobą, która lubi ćwiczyć, ale nie robi tego 6 razy w tygodniu. 
Dla mnie to trochę za dużo, ja lubię po prostu równowagę. Tego dnia poćwiczę, drugiego dnia więcej pospaceruję, a trzeciego odpocznę. 
Kiedyś na początku trening uważałam za coś obowiązkowego. Więc kiedy nie mogłam danego dnia ćwiczyć to się denerwowałam. Mało tego, wykonywałam ćwiczenia, które mi bardzo nie odpowiadały i powodowały, że podczas treningu zamiast się cieszyć, to się stresowałam. 
Któregoś razu w końcu gdzieś od kogoś usłyszałam, że ruch jest bardzo ważny, ale żeby sprawiał nam przyjemność to musimy robić to, co lubimy. Nie lubisz biegać? Spaceruj, jeździj na rowerze, rolkach... Cokolwiek, każdy ruch jest dobry! Wzięłam to sobie do serca i od tamtego czasu nigdy nie ćwiczę czegoś, co nie sprawia mi przyjemności.
Nie biegam, jeśli już to rzadko. Jedyne miejsce gdzie lubię pobiegać jest plaża nad morzem - oczywiście rano, gdy słychać tylko szum morza, a nie rozmowy, krzyki i płacz dzieci. 
Jeśli któraś z osób, z którymi trenuję na YT pokazuje ćwiczenie, którego wykonać po prostu nie mogę to zastępuje je innym. Nie można się zmuszać, bo właśnie przez takie rzeczy człowiek traci motywację. Od kiedy robię to co lubię, nie tracę chęci na trening. 
Sport musi Wam się kojarzyć z przyjemnością, a nie z katorgą!

Wspomniałam wyżej o tym, że nie wykonuję ćwiczeń, których wykonać nie mogę. Wolę je ominąć, dlatego, że gorzej jest, jeśli będziesz wykonywać je źle. Zwłaszcza, kiedy w ruch włączone są te partie, które łatwo mogą ulec kontuzji (staw skokowy, kolana, kręgosłup - zwłaszcza szyjny i lędźwiowy)
Pamiętajcie zawsze o ROZGRZEWCE PRZED TRENINGIEM I ROZCIĄGANIU PO!!!
Są one tak samo ważne jak ćwiczenie! I odpowiednie buty sportowe
Żadne trampki, baleriny... Ani tym bardziej na bosaka! Jak kiedyś spróbowałam na bosaka, to na skończyło się to kontuzją, która wyłączyła mnie z treningu na kilka ładnych tygodni. Więc ostrzegam!

Ćwiczę więc tak średnio 3 razy w tygodniu. Są to treningi na ramiona, klatkę piersiową, plecy, brzuch, uda, pośladki i łydki. Czyli w sumie na wszystko :) 
Teraz staram się ćwiczyć 4 razy w tygodniu. Mam ochotę podkręcić swój aktywny styl życia
A jak mam ochotę, to czemu nie! 
W weekendy zwykle nie ćwiczę, bo wtedy spędzam czas ze swoim facetem (widzimy się tylko w tym czasie). 

Jak wiecie w sobotę bardzo się zdenerwowałam, w związku z czym obiecałam sobie, że w niedzielę wyładuję swoją złość na treningu siłowym. 
Wczoraj jednak cały dzień byłam taka śpiąca i zmęczona, że brałam pod uwagę możliwość odpuszczenia sobie.
Ale cóż :) Byłam taka zła, że przebrałam się, rozwinęłam matę, włączyłam muzykę i ruszyłam do boju! Tak to na mnie pozytywnie zadziałało, że dałam z siebie 110%! Ćwiczyłam przez 1,5h!
Jestem z siebie taka dumna, że wczoraj przed lustrem zrobiłam sobie nawet zdjęcie, które wstawię poniżej :D

Dzisiaj wieczorem (jeśli nie przyjedzie mój S. - nie widzieliśmy się w ten weekend) mam w planach poślady, uda i jak zawsze brzuch.
Treningi oczywiście biorę z książki Natalii Gackiej (Zostań FIT - Nowa Ty w 180 dni), którą naprawdę gorąco polecam!!! :) 




Niedługo też mój facet zrobi mi zdjęcia, które później Wam pokażę i dla porównania dodam również zdjęcia sprzed 2-3 lat :)


Buziaki!

4 komentarze:

  1. fantastycznie wyglądasz na tych zdjęciach, ciekawi mnie właśnie ta zmiana w ciągu kilku lat, to musi naprawdę robić wrażenie. :)
    co do przeżyć z dziekanatem, to ja o swoich mogłabym napisać książkę i to taką na kilkaset stron, bo w moim dziekanacie naprawdę dzieją się cuda i nigdy nie wiadomo co takiego się stanie. ;) ostatnio traktowałam go jak wyzwanie, przychodziłam i za każdym razem dowiadywałam się czego nowego mi brakuje. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :*
      Hahaha, pomysł z książką o dziekanacie to wcale nie jest zły pomysł :D Dobra byłaby z tego komedia !

      Usuń

Każdy komentarz czytam i jeśli będą jakieś pytania, staram się odpowiedzieć jak najszybciej :) .
Z góry bardzo dziękuję za skomentowanie postu!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...